• Wpisów:156
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 20:25
  • Licznik odwiedzin:552 282 / 3926 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Skoro tak bardzo nalegacie na ich zdjęcia- proszę! Oto i one! Moje paskudne, wyrodne córki z emo- inklinacjami. Niestety Fiocco- prekursorka stylu emo w Malibu, ściągnęła na złą drogę mojego adoptowanego aniołeczka- Sissi i teraz straszą w duecie. W barokowym stylu.

Barbie. Pokonana przez genetykę.
  • awatar WrestlingDoll: Genialna :D
  • awatar Wyrwana z półsnu: Przepiękna.
  • awatar Gość: Och nie! Barbie, musisz jak najprędzej coś z tym zrobić! Tak już dłużej nie może być! Pomyśl tylko na co one wyrosną, jak tak dalej pójdzie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Dziś zwołałam zebranie WAGINOZY o świcie, ponieważ w nocy zbudził mnie koszmar. Otóż śniło mi się, że lalki się buntują i próbuję mnie zdegradować. W związku z tym postanowiłam zaostrzyć rygor i stworzyć swego rodzaju niewolnicze węzy. O szóstej obdzwoniłam wszystkie członkinie, mówiąc im, że jeśli nie stawią się za kwadrans, zostają automatycznie skreślone z listy. Dodałam, że obowiązuje dress code, któremu daleko do koszul nocnych, więc żeby nie sądziły, że niedbały strój ujdzie im płazem.

Dzwonek do drzwi rozległ się punktualnie za trzy kwadranse siódma, byłam wielce uradowana mogąc zaprezentować się tym lafiryndom w mojej nowej sukni z futrem. Prawda, że dostojna?

Były lekko wystraszone, gdy zaczęłam rozdawać im różowe tabletki, mówiąc, że punkt ósma połkniemy je ze słowami modlitwy na ustach i odejdziemy do plastikowszego świata.

Za pięć ósma już mocno dygotały, bojąc się co im zrobię. Ja natomiast niewzruszona spoczywałam na tronie z głową wzniesioną ku sufitowi. Za dwie ósma powiedziałam im, że jeśli chcą się uchronić przed tym, co nieuniknione, mogą spróbować siły mantry "Barbie, pozwól być mi lalką!". Z sekundy na sekundę krzyczały coraz głośniej...

Gdy zegar wybił ósmą niemalże darły się wniebogłosy. Wtem ja podniosłam prawą dłoń. Zamilkły. Napięcie było wyczuwalne przez skórę. Rzekłam: "Nadszedł czas" i kazałam im połykać. Posłusznie, ze łzami w oczach to zrobiły. Wtedy ja zamknęłam oczy i wykrzyknęłam "Prima Aprilis!", śmiejąc się do rozpuku!

Takie naiwne te moje lalki. Wystraszyły się cukierków.

PS: Rozważam odszukanie moich niedobrych córek- Fiocco i Sissi, są już duże, muszę je dobrze wydać za mąż, żeby nie ciążył na mnie obowiązek finansowy. Moje kochane laleczki.

Barbie. Żartownisia.

  • awatar LadyMod: extra te laleczki :)
  • awatar Gość: dałaś ognia :p
  • awatar Gość: haha:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Witajcie moi wierni fani, którzy żyć bez mojej filozofii nie mogą. Bardzo mnie to raduje, dlatego postanowiłam Wam na dobry początek zaserwować krótki utwór liryczny własnego autorstwa (przypominam, że moja poezja pochodzi z głębi korpusa).

Poemat pt. "Schizma w sypialni"

Zapatrzeni w swoje włosy,
Drapią swoje sztuczne nosy.
Czyżby lalka znów kłamała
I mu rogi doprawiała?

Ken ją kocha całym sobą,
Kupił jej torebkę nową.
Ona za to mu nie daje,
lecz jemu i tak nie staje.

***

Taki dowcipny mini liryk na poprawę humoru. Waszego rzecz jasna, bo mój ma się fenomenalnie, odkąd miesiąc temu zostałam wybrana na przewodniczącą WAGINOZY. Ten zasłużony zaszczyt był następstwem mojego poruszającego serca i korpusy przemówienia o konieczności wprowadzenia zmian na taśmie produkcyjnej Mattel, które miałyby na celu powiększenie plastikowych genitaliów Kenów, którzy dotychczas z założenia są eunuchami. Lalki przyjęły mój postulat owacją na stojąco. Nic dziwnego! Dlaczego mamy cierpieć tylko dlatego, że trzeba bronić niewinności małych dziewczynek? Dlaczego, pytam?!

Jednak samo ekscytujące wystąpienie nie wystarczyło, żeby objąć stery. Musiałam rozprawić się z Madame Arshenick, która dotychczas przewodziła grupie. Nie wiedziałam, co wybrać- czy zabić ją jak mojego świętej pamięci Kena oraz niedoszłą asystentkę, czy może zamknąć w psychiatryku jak Gabrielę? Zdecydowałam ją wykluczyć z gry w najprostszy sposób...

Otóż w myśl regulaminu WAGINOZY, jej członkinią może być każda lalka, która nie jest w ciąży i nie posiada więcej niż jednego dziecka. Dbamy o to, by nie eksploatować naszych macic zanadto. Dlatego pojechałam do banku nasienia za miasto, za horrendalną kwotę 8 tysięcy Mattel Dolarów kupiłam nielegalnie porcję, a następnie udałam się do apteki kupić specjalistyczny płyn do irygacji. Wylałam jego zawartość i zastąpiłam ją nasieniem...

Dwa dni później było spotkanie WAGIONOZY... Na własnym parapecie wyhodowałam szczep bakterii, które ukradkiem wpuściłam do osobistej toalety Madame Arshenick, aby mogły podczas dokonywania czynności fizjologicznych opanować wnętrze jej ciała...

Następnego dnia Madame nie wyglądała najlepiej... Wiedziałam, że mi się udało! Podeszłam do niej i spytałam, czy coś jej dolega. Pogłaskałam ją po ramieniu, a ona otworzyła się przede mną, mówiąc iż nabawiła się wstydliwej choroby. Ja (z radosnym uśmiechem) odpowiedziałam, że znam ten ból, ale odkąd miałam podobną przypadłość rok temu, zawsze noszę w torebce specjalny płyn do irygacji... I voila! Wyjęłam buteleczkę wypełnioną po brzegi spermą najwyższej jakości! Ona, szczęśliwa, wyrwała mi ją z ręki i pobiegła prosto do toalety.

Tydzień później na spotkaniu oznajmiła, że spodziewa się dziecka i... ogłasza swoją dymisję, mianując mnie swoją następczynią!

Jestem wspaniała!

Barbie. Najchytrzejsza lisiczka.
  • awatar Lovely Princess: świetna fryzura
  • awatar Gość: Tak! Chytra lisiczka znowu w akcji! Barbie powraca!
  • awatar Gość: Tak trzymaj Barbie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Kilka dni temu byłam u ginekologa, który powiedział, ze nie mam ani złogów, ani płodu. To tym bardziej dziwne, że mój brzuch się powiększa. Ostatnio będąc w centrum handlowym złapałam się na podświadomym wypatrywaniu rzeczy luźnych na wysokości brzucha oraz odcinanych pod biustem. Jestem pewna, że to sprawka hormonów, które już zaczęły harcować w mojej pustej głowie. W efekcie owych zmian, wróciłam do domu z nowym nabytkiem w postaci kremowego płaszczyka o ciążowym kroju.

Ale nie o tym chciałam dziś pisać. Siedząc w poczekalni u ginekologa (byłam naprawdę podekscytowana, bo żywię do mojego lekarza pewne dość niestosowne uczucia) natknęłam się na broszury organizacji lalkoistycznych oraz Ruchu WAGINOZA. Program tej ostatniej zaciekawił mnie niezwykle.

WAGINOZA to grupa zrzeszająca lalki, pragnące skrócenia czasu trwania ciąży do sześciu miesięcy, aby po pierwsze urodzić zanim najbardziej się przytyje, a po drugie wcześniej wrócić do pracy.

Niezmiernie spodobał mi się ich program, więc siedząc na fotelu ginekologicznym zapytałam doktora, w jaki sposób mogłabym do WAGINOZY przystąpić. Powiedział, że zgrupowania odbywają się regularnie w każdą sobotę.

Tak więc wczoraj nie mogło mnie zabraknąć!

Spotkanie odbyło się wczoraj wieczorem w sali bukowej w pałacyku Madame Arshenick na przedmieściach Malibu. Ubrałam się w mój nowy płaszczyk, przyozdobiłam perłami i... zrobiłam furorę!

Gospodyni wieczoru, Madame Arshenick, zaraz po wejściu poczęstowała mnie babeczką z wiśnią oraz zaprowadziła do salonu. Tam już czekało kilka lalek (dodam iż z wielką przyjemnością skonstatowałam, iż należę do mniejszości tych ładniejszych). Poznałam Thelmę, Louise, Clothildę i kilka innych członkiń WAGINOZY. Było na tyle miło, że zdecydowałam się zabrać głos, gdy była mowa o naszym prawie do wcięcia w talii niezależnie od stanu.

Już się cieszę na kolejny wiec. Będziemy dyskutowały o sposobach ograniczenia produkcji mleka. Zadeklarowałam chęć przygotowania ulotek, które będziemy mogły rozdawać na ulicy. Jestem taka podniecona!

Poniżej pamiątkowe zdjęcie wraz z członkiniami WAGINOZY.

Barbie. Walczę w imieniu milionów.
  • awatar Anna Boleyn: Barbie dodaj coś nowego ;) Zaintrygowały mnie twoje notki. Widze, że WAGINOZA ma dużo członkiń.
  • awatar Lotar King: Pozdrawiam swietny blog ;-)
  • awatar Gość: PISZ COS !!!!!!!!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Wróciłam już do Malibu. Przed skrobanką, czyli tym zabiegiem usuwania złogów plastiku z macicy, zamierzam skonsultować się raz jeszcze z innym ginekologiem. Wybieram się do niego dziś wieczorem na wizytę domową. Tymczasem wolę nie myśleć o troskach i lalczanych zmartwieniach, ponieważ bank Mattel City udzielił mi fantastycznego kredytu, który zamierzam przeznaczyć na rozpustne życie przez kilka najbliższych dni.

W katalogu Pink Design znalazłam inspirujące zdjęcia łazienek, które sprawiły, ze zapragnęłam odmienić tę w moim domku. Szczególnie przypadła mi do gustu kabina prysznicowa, także już zaczęłam rozglądać się za ekipą remontową.

Kwestia mojej dalszej kariery pozostaje w zawieszeniu. To doprawdy niedorzeczne, żeby laureatka Oskara nie mogła doprosić się o rolę w głupim filmie biograficznym.

Barbie. Dryfuję na krawędzi i to po kruchym lodzie.

PS: Mój wspaniały blog ma już prawie rok!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
W ramach przerywnika postanowiłam pokazać Wam, co kupiłam podczas zakupów w Aspen. Mają tu całą masę fantastycznych butików, a w nich wszystko, co tylko moja lalczana dusza zapragnie!

Muszę dziś zapalić kadzidło na cześć bożka zakupów!

Barbie. Lalka bez debetu to jak Ken bez torsu.
  • awatar Gość: Kobieto ten cały lekarz cie wkrenca ... Myśli , ze jeżeli blondynka to głupia i nie wie , ze skrobanka to usówanie ciązy ... Barbi udowodnij mu , że tak nie jest ... nie pozwalaj na zabeg ... Urodź dziecko (jest nadzieja , że chociaż to bedzie normalne) ... Wieże w Ciebie . Jesteś moją boginią .. Czekam na kolejne notki ;**
  • awatar Gość: Bożek zakupów:D www.zikt.blog.interia.pl
  • awatar Gość: Haha bajer :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
To wszystko jest dziwne, nie na moją głowę. Gdy powiedziałam Henry'emu, że spodziewam się dziecka, nie odrzekł od razu "To cudownie, pozwól że zaanagżuję cię do roli Pipy- elegantki z Sunset Boulevard!", a tego właśnie oczekiwałam.

Za to Meravilioza, jego obecna nałożnica, spojrzała na mnie naprawdę paskudnie. Od Roba- zaprzyjaźnionego operatora dowiedziałam się, że ona ostrzy pazurki na tę rolę, a niestety ciąża stawia mnie w tej konkurencji ponad nią. Tym sposobem mam tu wroga numer jeden o to od pierwszego dnia pobytu- tak to już jest być piękną i sławną- trudno w tej sytuacji o przyjaciół, bo w powietrzu unosi się wszędobylska zazdrość.

Tym sposobem oficjalnie jestem bliska zdobycia roli, jest jednak mały problem. Dziś przedpołudniem wybrałam się do ginekologa, aby sprawdzić czy dziecko rozwija się prawidłowo i czy nie potrzebuję więcej witamin, oraz żeby dowiedzieć się, czy jazda na nartach w moim stanie, nie jest zabroniona. Ku memu ogromnemu zaskoczeniu okazało się, że żadnego płodu nie ma!

Dr Wzierło (zdaje się, że wschodnioeuropejskiego pochodzenia) zapytał, cóż to za konował zdiagnozował ciążę, podczas gdy mam najzwyklejsze w świecie złogi plastiku w macicy. To podobno jakaś niegroźna choroba, którą doktor usunie podczas zabiegu o nazwie skrobanka- pierwsze słyszę prawdę powiedziawszy.

Jednak problem pozostaje, bo zadeklarowałam chęć występu w filmie. Nie zamierzam z niej rezygnować, bo powoli mi konto wysycha, a na horyzoncie nie widzę kandydata na sponsora. Będę musiała uszyć sobie poduszkę, którą zacznę wypychać ubrania.

Poniżej ja oraz Meravilioza w oceanarium.

Barbie. Gdzie dwie się biją, tam Barbie korzysta.
  • awatar Gość: masz super bloga a masz fajne foty ja mam 20 lalek barbie
  • awatar Gość: Barbie przecież to sprawka Meraviliozy kupiła lekarza!!!!! Nie daj się wyskrobać bo stracisz role...
  • awatar Gość: Gość sam jest konował! Barbie, powinnas poradzić się jeszcze jednego lekarza. Bo skrobanka brzmi tak, jakby chciał Cię pozbawić Twojego słodkiego ciężaru...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Dziś z rana poczułam przypływ weny- to pewnie efekt burzy hormonalnej. Przypomniałam sobie, że kilka tygodni temu Henry, reżyser za sprawą którego otrzymałam Oskara, napomknął, że na początku wiosny będzie kręcił film o życiu prostytutki z Bulwaru Zachodzącego Słońca, która zachodzi w ciąże z bogatym klientem, który okazuje się być żonatym pastorem z lokalnego kościoła. Wtedy uznałam, że to uwłaczająca rola, dziś dostrzegłam w niej szansę dla siebie! Przecież z brzuchem nie zagram Coco Chanel!

Byłam zmuszona skontaktować się z dawną koleżanką z planu, Lucy, której rola ograniczała się do podawania mi szampana i kawioru. Potrzebowałam numeru do Henry'ego, który sama zgubiłam- taka jestem roztrzepana.

Ta naiwna Lucy sądziła, że telefonuję aby zaprosić ją na drinka lub podwieczorek. Musiała być bardzo rozczarowana, gdy zapytałam o Henry'ego.

Jak się okazało, ten przebywa obecnie w Aspen- na nartach w towarzystwie reszty ekipy, którą kompletuje do filmu "Pipa- elegantka z Sunset Boulevard".

Nie zastanawiałam się długo, plan sam zrodził się w mej plastykowej, próżnej głowie!

Wyciągnęłam z garderoby mój złocisty strój narciarski i poleciałam na koszt Billa do kurortu. Po drodze doszlifowałam moją nową rolę- zaskoczenie na widok Henry'ego i ekipy.

Przed dwiema godzinami przestąpiłam próg hotelu, a od piętnastu minut jestem na stoku i wyparuję reżysera. Jego niestety nie znalazłam, ale za to poznałam Nino- peruwiańskiego lokajczyka, który pstryknął mi poniższe zdjęcie.

Barbie. Blond lisiczka.
  • awatar Różowa Lala: Barbie Tobie we wszystkim ladnie :D Nasza sliczna aktoreczka ;-)
  • awatar Gość: Barbie bardzo ładnie Ci w złotym wiesz :).
  • awatar Gość: No widzisz a tak się zadręczałaś ciążą a tu problem sam się rozwiązał.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Z największą przyjemnością opowiem Wam, co działo się w Malibu, podczas gdy zamilkłam na równe 27 dni!

Z Billem już wszystko skończone. Kilka dni po Sylwestrze, który miał być początkiem wielkiej miłosnej przygody nakryłam go na migdaleniu się z moją służbą. Gdy weszłam do domu nieudolnie próbowali się ukryć za drzwiami szafki kuchennej. Czy dorośli kenowie są aż tacy głupi, że wierzą, że gdy mają zakrytą twarz to ich "nie ma"?

Dwa dni później odczułam silny ból w dole brzucha. Pomyślałam, że to efekt silnego stresu i wzięłam na noc Stilnox i połówkę Ambienu dla relaksu. Niestety rano, gdy jakimś cudem się obudziłam z tej toksycznej śpiączki, było coraz gorzej, więc zadzwoniłam do doktora Rutha, prosząc o wizytę domową.

Po nocnym koktajlu z prochów wciąż jeszcze byłam odrobinę kołowata, więc zamiast "Witaj!" usłyszałam "Ćpasz?". Oburzona odpowiedziałam, że całą noc wiłam się z bólu. Doktor Ruth przystąpił do badania, które jak zawsze w przypadku misterów izby przyjęć jest czystą rozkoszą dla pacjentki. Ku memu zdziwieniu, zamiast chorobowej diagnozy, wysnuł przypuszczenie, iż jestem w kolejnej ciąży!

Test, jaki wykonałam w jego asyście godzinę później, potwierdził przypuszczenia. Wielce się rozbawiłam, gdy pasek na teście zrobił się zielony zamiast różowego. Doktor Ruth powiedział, że to na pewno za sprawą zatrucia organizmu psychotropami. Rozkoszne!

Kazał mi leżeć i przyjmować kwas torebkowy- tak chyba nazwał ten lek. Na domiar złego to dopiero początek ciąży, a ja miałam tyle fascynujących planów na ten rok. W tej sytuacji rozważam Sami- Wiecie- Co. Światła lalka emancypantka nie wierzy w zabobony i realizuje nawet najbardziej kontrowersyjne pomysły.

Bill, którego zapytałam, czy życzy sobie zostać ojcem, stwierdził, że daje mi wolną rękę. Więc pytam, co zrobić?

Argumenty za urodzeniem:

- mam pomysł na oryginalne imię
- do twarzy mi z brzuszkiem

Argumenty przeciw:

- to modnie mieć dylematy moralne
- trzeba mieć choć jeden powód, żeby zgłosić się na psychoterapię

To wszystko.

PS: Zazwyczaj nie komentuję tego typu wybryków, ale tym razem zrobię wyjątek. Naprawdę szczerze mi żal wszystkich ofiar losu, którym brak fantazji i polotu, aby wykreować własny pomysł i styl. Wszelkie podróbki mojego bloga są godne pożałowania i budzą jedynie niesmak.

Barbie. Jedyna oryginalna.

Poniżej: Ku przestrodze, aby nikt nie miał podobnych dylematów.
  • awatar Barbie Stown: Oo, zaczęłaś się bać? Wróciłam kochana, i pogódź się z tym, że oczy powoli zchodzą z Ciebie, i powoli kierują się na mnie...
  • awatar Gość: Pomyśl jeszcze o Fiocco i Sissi. Co one na to? Konsultacja z dziećmi w tym wypadku jest konieczna ;) Pozdrawiam! www.zikt.blog.interia.pl
  • awatar S.B.B.: o matko, Barbie w ciąży !!!!! brak słów, a co do komentarza, to jak dla mnie istnieje tylko twój blog, jedyny i najlepszy. Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Już za chwil kilka pod mój domek podjedzie limuzyna, zadzwoni dzwonek u drzwi, a ja po chwili wahania otworzę i ujrzę Billa przyodzianego w smoking.

Tymczasem sama ubrałam się w pełną przepychu różową suknię- bezę. Była tak ogromna, że musiałam zatrudnić dwie garderobiane- Monikę oraz Marię Teresę (obie na zdjęciu poniżej). Czyż nie wyglądam zjawiskowo?

Wniosę toast za Wasze splastikowienie szampanem, którego fotografię zamieszczam poniżej.

Szczęśliwego Nowego Roku moi fani!

Barbie. Trochę serpentyny dla każdej dziewczyny!
  • awatar switched witches' watches: ej lalka co jest z tobą? co tak zamilklas?
  • awatar valerin: @Agoo Tak się składa że autorka bloga mattel2.pinger.pl skonsultowała się z autorką bieżącego bloga... ;| W wyniku czego tamten blog nie jest tego podróbką.
  • awatar Gość: Za Ciebie też toast :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Dziś ze zdumieniem odkryłam, że w mojej skrzynce pocztowej znalazło się zaproszenie na sylwestrowy bal!

Z wielką radością skonstatowałam, iż nadawcą owej koperty jest Bill McCalister- ken z sąsiedztwa, którego lalkę rozjechał patrol Pink Security kilka wiosen temu. Dotychczas Bill trwał w żałobie, czemu przypatrywałam się ze zgrozą, ale jak widać- postanowił porzucić celibat na rzecz swawolenia z Barbie Sluter!

Od razu do niego zatelefonowałam. To znaczy nie tak od razu. Najpierw zapaliłam przez fifkę papierosa, żeby mój głos był bardziej zachrypnięty i przez to seksowniejszy.

"Barbie z tej strony, czy mogę z Billem?"- zagaiłam od niechcenia. "O tak, cudownie że dzwonisz, już się bałem, że moja przesyłka nie dotarła!"- odpowiedział wyraźnie podekscytowany. Ja na to: "Jak mogła nie dotrzeć, skoro sam ją wrzuciłeś do skrzynki?" On na to: "Racja." Ja na to "Masz ochotę wpaść na herbatę?" On na to: "Czemu nie?" I w ten oto sposób umówiliśmy się na randkę, która już za moment. Jako, że siedemnasta minęła kilka godzin temu, etykieta nakazuje zamiast naparu z liści, podać lampkę wina. Jednak do lampki wina nie pasuje mój obecny uniform. Dlatego przebiorę się w małą czarną i szpilki.

Poniżej zdjęcie Billa do oceny. Bill jest bogaty.

Barbie. Czuję powiew rozkoszy.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Na wstępie pastorałka świąteczna prosto z parafii w Malibu:

"Mała lalka płacze z głodu,
narobiła w koło smrodu,

Barbie z Kenem się stresują,
chyba w szopie przenocują.

Nagle jasność ich zalewa,
plastikowy osioł śpiewa,

Trzy karoce podjeżdżają,
trzej kenowie wysiadają,

Każdy worek ma podarków,
butów, toreb i zegarków,

Tylko Barbie posmutniała,
bo w tym roku nie to chciała."

Prawda, że urocze? Zwyczaje świąteczne w Malibu są niezwykle czarowne. Jedną z głównych tradycji jest robienie zakupów w centrum handlowym w samym sercu miasta. To okazja do wielu spotkań towarzyskich pomiędzy regałami z perfumami, bielizną i zabawkami, dzięki czemu społeczność naszego miasta jednoczy się bożonarodzeniowo.

Jednym z moich ulubionych zwyczajów świątecznych jest jednak strojenie domku. Co roku każdy chce być najlepszy, więc biedniejsi kenowie zaciągają kredyty na lampki i plastikowe renifery, którymi przyozdabiają okolicę swej posiadłości. Ja zawsze stawiam na pełen profesjonalizm i zatrudniam ekipę elektryków, z czego pożytek mam podwójny. Po pierwsze depczę ego wszystkich lalek z mojej ulicy, a po drugie mogę za dodatkową opłatą zrealizować choć część z moich fantazji, o których bliżej opowiem innym razem.

Trzecią z tradycji jest spotkanie z mieszkańcami o północy w świątyni. To oficjalnie duchowe doznanie, ale w rzeczywistości każda lalka może pokazać, co sobie ostatnio kupiła. Ja w tym roku założyłam nowe kozaczki obszyte białym futerkiem z niedźwiedzia polarnego oraz płaszczyk. Uszy przyozdobiłam kolczykami z diamentami, które pięknie błyszczały światłem odbitym od światełek zawieszonych na domach, gdy szłam główną ulicą Malibu. Wyglądałam nawet lepiej od Mirandy, która sprowadziła sobie na tę szczególną okazję futro z bizona. Krążą plotki, że kosztowało ją ponad 20 tysięcy Mattel Dolarów.

Ostatnią tradycją, o której pragnę Wam opowiedzieć, jest świąteczna wieczerza. Przesądy mówią, że jeśli nie skosztujesz każdego z dań, czeka Cię pech. Lalki, żeby nie kusić losu,w trakcie kolacji odwiedzają toalety średnio co 15 minut, a następnego dnia idą na wcześniej umówioną wizytę do stomatologa. Rekonstrukcja szkliwa.

To tyle jeśli chodzi o święta w Malibu.

Pozdrawiam Was z mojego rozświetlonego domku!

Barbie Sluter. Oszukałam Was z tymi prezentami.

  • awatar tooserious: Cóż za liryka.
  • awatar Gość: A coto za Miranda? Jaks marna naśladowniczka? I w ogóle dziwie się że musiałaś dopłacać tym monterom. Normalnie chyba takie usługi z ich strony to normalka i nie trzeba płacić, nie?
  • awatar Gość: Barbie nie poznaje cie ... :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Drogi Prześladowco!

Ja, jako ta zawsze wychodząca z inicjatywą, miła, uległa i przystępna, mam Ci do zaoferowania coś, co być może złagodzi Twój gniew, mający swe źródło w głęboko zakorzenionych kompleksach, a co za tym idzie zazdrości- tej podlejszej z sióstr Bogini Emocji.

Jestem pewna, że uda nam się dojść do konsensusu.

Poniżej widzisz zdjęcie pięknej, jedwabnej, wartej miliony mattel dolarów kreacji nocnej. Jest różowa i nieuprana, więc możesz sprzedać ją na aukcji. Dołączam certyfikat oryginalności.

Jeśli zobowiążesz się, ze oszczędzisz mnie i moje włosy, oddam Ci ją za symboliczny mattel dolar.

Pozdrawiam i czekam na odpowiedź,

Barbie. Cierpię za miliony ciśnionych lalek.
 

 
Po publikacji dwa dni temu pierwszej części mojego felietonu, demaskującego próżniactwo i fałsz lalek, otrzymałam list z pogróżkami!

Koperta została zaadresowana na nazwisko Barbie Sluter, czyli MOJE, a wewnątrz znalazłam okrutne zdjęcie- ja bez włosów (ono poniżej) oraz krótki liścik o treści "Jeśli się nie zamkniesz to będziesz tak wyglądała".

Jestem zatrwożona i przerażona. Ja bez włosów? Nie, tylko nie to!

Barbie. Znerwicowana od samego rana.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Cóż, przyznaję, że ostatnio jestem bardzo zblazowaną, znudzoną gwiazdą i szczerze nie chciało mi się nawet kiwnąć ręką i stuknąć kilka razy palcem o klawiaturę, ażeby zdać relację z mojego frapującego, lalczanego życia. Jednak gdy Cindy- moja agentka, , przyjaciółka i współwinna zbrodni Claudii w jednym- zasugerowała, że w ten sposób rujnuję sobie PR, zmieniłam zdanie.

Specjalnie dla moich najwierniejszych fanów mały felieton z okazji mojego wielkiego come back'u":

"Słów kilka o przyjaźni między lalkami"

Jak zawsze tydzień rozpoczęłam od wizyty w salonie piękności. Wyznaję zasadę "kosmetyczne nowości gwarancją wiecznej młodości".Ale nie o osobistym dekalogu urody chcę dziś dywagować, a o wszechobecnym fałszu, jaki zapanował w lalczano- lalczanych relacjach.

Siedząc z różaną maską na licu, obserwowałam wnętrze i przysługiwałam się rozmowom przybyłych dam. Dwie z nich szczególnie wzbudzały moje zainteresowanie, gdyż jedna doradzała drugiej w kwestii koloru farby do włosów. Czemu jednak proponowała tej bladej lalce z sińcami pod oczami hebanową czerń?! Och, jakże była przekonująca, pewnie i ja dałabym się nabrać!

W związku z niepokojem, jaki zrodził się w mym korpusie na widok owych "przyjaciółek", postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment.Zaproponowałam pewnej lalce, głoszącej wszem i wobec naszą przyjaźń, wspólny wypad na zakupy. Gdy znalazłyśmy się w naszym ulubionym butiku Pink Couture, wyłowiłam wzrokiem okrutny, tandetny płaszcz i z premedytacją, cała w skowronkach, pognałam z nim do przebieralni. X poszła za mną, żeby ocenić efekt i jak zawsze ze szczerego serca mi doradzić. Najwyraźniej cierpi na chorobę wieńcową bądź inne schorzenie, bo... rozpłynęła się w zachwytach! Mogłabym przysiąc, że gdybym faktycznie poszła z fatałaszkiem do kasy, cały wieczór świętowałaby swój triumf z kieliszkiem szampana w dłoni.

To zdarzenie wyostrzyło moje zmysły i wyczuliło uwagę. Dowody na lalczany brak etyki aż same się prosiły, żeby je zauważać. Nie minęły dwa dni, a w moje ręce wpadł kolejny i to bez zbędnych zabiegów.
...

ciąg dalszy nastąpi...

Barbie. Dziennikarka- szparka.




  • awatar Barbie Stown: To mój płaszcz wiesz Dani Sluter? Jest od Plasticciego Beautycorpus, sukienka od Josephy Sparklow, kolczyki od Joego Loveplasticgirl, a okulary od Nani Blessing.
  • awatar Gość: Dzisiaj tak trudno o prawdziwą przyjaźń , Barbie musisz uważać na lalki , z którymi się zadajesz bo nigdy nie wiesz kiedy mogą cię oszukać... Barbie co tam u twoich córek? Dawno o nich nie pisałaś?
  • awatar Gość: @Big Doggy D.: Nom... Jasne, ona tak powiedziała Barbie, żeby się gwieździe nie narazić ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Na pewno się za mną stęskniliście, więc postanowiłam Wam pokazać kilka moich nowych zdjęć. Zostały zrobione na cele kampanii reklamowej domu mody "Sziszel". Dwa dni ciężko harowałam w Paryżu.

Barbie. Jedyna oryginalna.

PS: Dziś listonosz doręczył mi list oraz laurkę od moich córek, które przebywają w szkole z internatem. Wzruszyłam się do głębi korpusa. Jutro, gdy ochłonę, napiszę Wam, co u nich. Moje biedne, małe plastikowe istotki...

  • awatar foreveryoung: szkoda że za szasów mojego dzieciństwa nie było lalek z takimi ubrankami:)
  • awatar Gość: oh barbie jesteś piękna :) ale jestem ciekawa co sie u ciebie dzieje... napisz coś nowego :< w ogóle mam nadzieje że nie stalo ci sie nic złego? może ten psychol z piłą czy tam tasakiem wrócił O______o?!
  • awatar piosenkarka111: tragiczne... masz malutkie girki xDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Tak, tak, tak- teraz nikt nie zwątpi, że Barbie Sluter jest gwiazdą wielkiego formatu. Znalazłam się w gronie celebrities, które mają swoje figury woskowe w Muzeum Madame Plasticco. "Stanęłam" pomiędzy gwiazdą kina francuskiego Jolie Baptist oraz żoną rosyjskiego oligarchy- Olgą Olewą. Ubrali "mnie" w mą oskarową kreację- tzn. jej duplikat.

Jestem taka podekscytowana! Teraz tłumy przystojnych kenów- turystów będą dotykały mojej woskowej pupy, szczerząc zęby do zdjęć.

Barbie. Woskowa Królowa.
  • awatar Gość: Wpadnij na www.barbieemily.blog.onet.pl
  • awatar Gość: Witaj Barbie! Czytałam że masz córkę a ja syna. Mój syn ken zakochał się w twojej córce i co teraz ?
  • awatar Gość: Gratuluje!!!!! http://amella.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Och, przestańcie mnie straszyć, Cindy jest świetna. Zaimponowała mi swoim opanowaniem i zimną krwią, którą wykazała się, gdy sprzątałyśmy zwłoki Claudii. Dlatego (oraz, żeby ją do siebie pozytywnie usposobić) postanowiłam nagrodzić dodatkowo jej wysiłki na rzecz mojej kariery i dać jej prezent.

Wybrałam ze swojej garderoby strój którego już nie założę, zapakowałam w śliczne firmowe pudełko i ofiarowałam Cindy. Od razu przymierzyła (zdjęcie poniżej) i prezentowała się nie najgorzej, choć uważam, że mimo wszystko ja wyglądałam w tym lepiej. Byłam w ten komplet ubrana podczas sesji zdjęciowej dla ekskluzywnego magazynu "Magnifique Plasique" http://mattel.pinger.pl/m/647056/fotorelacja-z-sesji-zdjeciowej-dla-magazynu-magnifique-plastique

Jutro idziemy razem na casting na pogodynkę. Z tej okazji postanowiłam odświeżyć mój talent liryczny i stworzyłam nowy wiersz. Oto i on:

Wiersz pt. "Fantazje Pogodynki"

Moje piękne fryzurki
Źle reagują na opady z chmurki.

Moje przeguby są jak lodu sople
Daj im najdroższych perfum choć krople.

Moje usteczka takie gorące
Gorętsze nawet niż palące słońce.

W moim ogrodzie plastikowy bałwanek
Jego bielutki uśmiech rozjaśni mi poranek.

***

Wiem, że dzieło wymaga jeszcze dopracowania, ale i tak jestem zdania, iż to majstersztyk.

Poniżej Cindy w moich ubraniach. Która z nas wygląda lepiej?

Barbie. Bohema Malibu.

PS: Zastanawiam się, czy zamiast zakopywać ciało, nie lepiej było wypchać je watą, przyprawić rogi i zawiesić na ścianie jak trofeum z polowania.
  • awatar nicki0: Boski blog i świetny wpis :) Zapraszam do mnie, jeśli możesz to skomentuj i polub mój najnowszy wpis, a jeśli blog ci się spodoba to zaobserwuj :* :D
  • awatar Serena: Głupie pytanie ! Przecież sama doskonale wiesz... Z chama nigdy nie będzie pana.
  • awatar Gość: Ty Kochanie wyglądałaś o niebo lepiej!! :* http://amella.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Na wstępie przepraszam za tak niecenzuralne słowo z tytułu, jakim jest czasownik "zdychać" w odniesieniu do lalek, ale cóż rzec, gdy to właśnie przytrafiło się kandydatce na moją agentkę podczas konkursu kwalifikacyjnego.

To dlatego aż przez cztery dni po zakończeniu eliminacji wraz z Cindy przebywałyśmy w ukryciu. Przede wszystkim należało uporać się z ciałem oraz wszelkie podejrzenia odsunąć od nas.

A było to tak...

Drugiego dnia konkursu obudził mnie przedpołudniem krzyk dobiegający z garderoby, która służyła za tymczasową celę. Rozpoznałam głos Cindy Comfort- tej brunetki. Podeszłam do drzwi i zapytałam, czy nie ma za grosz ogłady. A ona odrzekła drżącym głosem, że chyba mamy trupa, bo Claudia się nie obudziła. Pobiegłam na dół po klucz od więzienia, ale... go nie było! Gdzieś się zapodział, a że szkoda mi było moich pięknych plastykowych drzwi, postanowiłam pomajstrować w zamku jakimś wihajstrem. Aplikator do cieni okazał się jak znalazł. Po dwóch godzinach otworzyłam wrota do celi, zapaliłam światło i moim oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy- Claudia zabiła się z tęsknoty za kosmetykami.

Oczywiście pierwsze, co zrobiłam to krzyknęłam do Cindy: "Jak mogłaś! Jesteś winna!", a ta mała chytra łajza spokojnie stwierdziła, że jeśli posprzątamy to razem, to ona nie powie na Pinki Station, że uwięziłam je w domu oraz że nie wezwałam pomocy tylko dłubałam w zamku patykiem. Nie miałam wyboru, musiałam zwlec ciało Claudii do ogrodu i zakopać pod osłoną nocy. Niestety była dopiero 11sta, więc żeby dom nie zaśmiergł mi padliną, wepchnęłyśmy ją do lodówki. Cała nocna akcja przeszła bardzo sprawnie (dzięki ci Matko Boska Najróżowsza za doświadczenia ze ś.p. Kenem).

Claudia spoczęła w mym ogrodzie nieopodal śmietnika w towarzystwie mojego byłego męża. Niczym Tristan i Izolda.

Przez kolejne dwa dni wraz z Cindy, która okazała się bardzo pomocna i najwyraźniej doświadczona w podobnych akcjach, sprzątałyśmy dom ze szczególnym uwzględnieniem garderoby.

Zawarłyśmy pakt solidarności i nie miałam wyjścia, musiałam ją zatrudnić- w końcu wygrała- to ona przetrwała w trudnych warunkach.

Poniżej zdjęcie Claudii, w chwili gdy zapaliłam światło.

Pozdrawiam fanów!

Barbie. Co dwie lalki to nie jedna!
  • awatar Barbie Stown: Fuuuuuuuuuu.......
  • awatar Świat Vanessy ^^: Straszne ...
  • awatar Gość: (dzięki ci Matko Boska Najróżowsza za doświadczenia ze ś.p. Kenem). to zdanie już mogłaś sobie odpuścić lalaka wygląda okropnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Dziękuję Wam za wszelkie sugestie dotyczące wyboru agentki. Postanowiłam przetestować obie w następujący sposób:

Otóż zaprosiłam je do swojego domku i powiedziałam, że wygra ta, która pierwsza odszuka ukrytych w mojej rezydencji białych pończoszek. Policzyłam do trzech i wypuściłam te dzikie kotki na łowy. Oczywiście jak głupie pobiegły zaraz do garderoby na piętrze, którą przezornie opróżniłam i wkroczyły do środka. Tymczasem ja przekręciłam kluczyk, zamykając je wewnątrz ciemnego pokoju! Pod drzwiami wsunęłam im liścik oraz latarkę. Napisałam:

"Cindy, Claudio, bierzecie udział w konkursie o śmierć towarzyską i życie na szczycie. Przez następne dni będziecie moimi zakładniczkami. Która z Was po trzech dniach bez kosmetyków, fryzjera oraz nowych ubranek będzie wyglądała lepiej, ta wygra! Powodzenia!

Wasza Barbie Sluter

PS: Bądźcie tak miłe i nie pobrudźcie mi ścian."

Od kilku godzin obie grzecznie znoszą te tortury. Może w nagrodę zaniosę im ciasteczka.

A poniżej fotografia owego ukrytego fantu, którego nie było na moich ślicznych nóżkach!

Barbie. Ciasteczkowa królowa.
  • awatar nicki0: Boski blog i świetny wpis :) Zapraszam do mnie, jeśli możesz to skomentuj i polub mój najnowszy wpis, a jeśli blog ci się spodoba to zaobserwuj :* Będzie rewanżyk :D
  • awatar andrewoo: super foto
  • awatar andrewoo: super
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (34) ›
 

 
Dziś dzień rozpoczęłam wraz z telewizją śniadaniową "Hello Malibu!", co zainspirowało mnie do rozpoczęcia pracy w TV. Długo rozważałam, kim mogłabym być i... olśnienie! Przecież jestem stworzona do bycia pogodynką!

Z tym pozytywnym nastawieniem wyruszyłam do pobliskiego pasaża z moimi ulubionymi butikami w celu nabycia obowiązkowego wyposażenia profesjonalnej pogodynki, czyli płaszcza przeciwdeszczowego oraz finezyjnego nakrycia głowy. Postawiłam na pistacjowo- różowy komplecik projektu mojego zaprzyjaźnionego designera Arnulfo. Jak Wam się podoba?

W związku z tym zaczęłam rozważać, czy też nie powinnam oddać mojej kariery zawodowej w ręce specjalisty... Ostatnio otrzymałam kilka CV od osób pragnących pokierować moimi estradowymi losami, ale trudno mi podjąć jakąkolwiek decyzję.

Odrzuciłam już kilkanaście ofert na podstawie pewnych kryteriów, które sama wyznaczyłam. Otóż: moja agentka musi być kobietą, musi być smukła i wysoka oraz odrobinę brzydsza ode mnie. Na tej podstawie wyłoniłam dwie lalki: Cindy oraz Claudię. Poniżej fragmenty ich listów motywacyjnych oraz zdjęcia:

Cindy:

"Profesjonalistka i intelektualistka- tymi słowami mógłby mnie określić każdy, kto choć raz zetknął się z siłą i ogromem mego intelektu. Manipulacja to najbliższa mi dziedzina korpusologii, a praca to mój styl życia. Od chwili zostania Twoją agentką rozpocznę intensywne działania mające na celu wybicie Cię na sam szczyt.

Z wyrazami szacunku,

Cindy Comfort"

Claudia:

"Moim największym atutem jest uroda, a dewizą życiową *Przez łóżko do szczęścia*. W wolnych chwilach najchętniej uprawiam zakuping, a moim ulubionym sportem plażowym jest leżing.

Wymiary w skali sexy/ very sexy: very sexy- sexy- very sexy

Pozdrawiam!

Claudia Szlifier"



Zdjęcia:

Ta pięknota w pistacjowo- różowym płaszczyku to rzecz jasna ja!

W czerwonym kardiganie Cindy...

W oliwkowym sweterku Claudia.




Pozdrawiam, całuję i oczekuję sugestii odnośnie tych dziewcząt!

Barbie. Fortuna kołem się toczy!
  • awatar Yana - Zbłąkana anielica: Ja głosuje na Cindy
  • awatar Gość: Barbie wybierz Cindy ona cię nie wygryzie- wystarczxy na nią spojrzeć i widać od razu, że to szara myszka. A Claudia po trupach dotrze do celu i zniszczy cię.
  • awatar Gość: bierz Cindy, bo tamta jest za ładna i może Cię wygryźć!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (35) ›
 

 
Oto dowód na to, że ja mam prawo oceniać inne lalki, ponieważ sama wyglądam stosownie oraz perfekcyjnie. W tej pięknej, błękitnej kreacji wystąpiłam na piątkowej gali charytatywnej.

Świeżo utlenione oraz ufryzowane włosy stanowiły dopełnienie mojej kreacji. Śmiem twierdzić, że efekt był powalający.

Barbie. The Best Of...

PS: Bardzo serdecznie pozdrawiam moich fanów oraz przesyłam Wam plastikowe całusy!
  • awatar hanqaXD: super blog azapraszam na moj moja kochana barbie :**:* moge zrobic na zamowienie specjalny zestawik:P
  • awatar Gość: fryzura nawet nawet ^^ ale ta sukienka ?! wygladsz jak najgorsza dzi**a nie mozna na to patrzeĆ.. radze wez sie w garsc .. ohhyda xdd..;]
  • awatar Gość: Kreacja ładna i elegancka lecz za skromna jak na bal.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Poziom kreacji na wczorajszym balu charytatywnym był tak żenujaco niski, że byłam zmuszona opuścić go przedwcześnie.

Z masy zdjęć, jakie wykonałam, wybrałam dwa ukazujace moim zdaniem najbardziej tandetne stroje.

1. Dziwki. Wybaczcie to wulgarnbe określenie, ale obawiam się, że słowo "ulicznice" byłoby zbyt mało dobitne. Te dwie lalki kwalifikują się do elektrowstrząsów. Popełniły siedem modowych grzechów głównych: niestosowaność, tani połysk, wulgarność, tandeta, taniość, brak dbałości o detale oraz nadruki. Niestety nie wiem, kim są te dwie, ale nie miejcie mi tego za złe- ja po prostu brzydzę się nizinami społecznymi, do których te dwie niewątpliwie należą.

2. Pseudo diwy. Żal mi tych dwóch matron, bo zamiast walczyć z upływającym czasem, podkreślają swój wiek kapeluszami i fryzurami. Henryka oraz Tylda. Sztuczne uprzejmości to ich specjalność.

Na dziś wystarczy, juto pokażę Wam, jak wygladałam Ja.

Barbie. Konstruktywna krytyka.
  • awatar Gość: Jestem bardo ciekawa jaką ty miałaś kreacje! Napewno jak zwykle wspaniałą ;) Pozdrawiam Cię :)
  • awatar Gość: ODCHODZE
  • awatar S.B.B.: straszne stroje, juz nie moge doczekac sie zdjecia twojego stroju
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Z okazji Halloween w Malibu zjawiły się moje córki- Fiocco oraz Sissi, które na co dzień przebywają w szkole z internatem. Jak Wam się podobają ich stylowe przebrania? Podobno lampiony z dyni wykonały samodzielnie na zajęciach z PDM, czyli Prowadzenia Domku Mattel.

A ja tymczasem rozpoczynam przygotowania do Balu Charytatywnego, na którym muszę pokazać się wieczorem. Jutro (przyrzekam) opublikuję zdjęcia swoje i innych lalek ze śmietanki towarzyskiej Malibu.

Barbie. Cukierek albo psikus!
  • awatar Gość: Kim jest ta ruda laleczka?
  • awatar Edi?: a kto jest to trzecie dziecko??? :p
  • awatar Gość: A jednak szkoła z internatem to był dobry pomysł- twoje córki zmieniają się i to na lepsze jak widać. Życzę udanego balu, chyba nie muszę mówić, że najpiękniejszą lalką na balu będziesz ty Barbie. A co z torebką kupiłaś ją?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›