• Wpisów:156
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:25
  • Licznik odwiedzin:548 876 / 3629 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Odnotowałam ostatnimi czasy tragiczny wprost spadek mojego nastroju. Obawiam się, że mój biorytm sięgnął dna. Bycie gwiazdą jest naprawdę męczącym zawodem. Od tygodnia nie odbieram telefonu. Nie mogę wychodzić z domu, gdyż stoją pod nim nachalni paparazzi. Stoją! Za mało powiedziane! Oni czyhają! Są żądni tego, co wypełnia mój korpus...

Z tej perspektywy dostrzegam dodatkowe plusy odesłania moich córek do szkoły z internatem. Fiocco dzwoniła, że chcą wraz z Sissi odwiedzić mnie na Halloween. A co do H., dostałam zaproszenie na halloween'owy bal charytatywny organizowany przez Fundację "Plastykon" zajmującą się sponsorowaniem ubogim lalkom zabiegów chirurgii plastycznej. Tym razem zbierają M$ na rzecz Esmeraldy. Jej ken stracił miliony M$ na giełdzie podczas kryzysu przed kilkoma laty i tym sposobem ona nie może niwelować oznak upływu czasu. Podobno czuć od niej rozkładającym się plastikiem i gumą, a głowę musi ukrywać pod czapką i za ciemnymi okularami. Dobrze, że ja jestem taka zakonserwowana!

Poniżej zdjęcie Esmeraldy i jej żałosnego kena, któremu pozostało nadrabiać klatą oraz torebka, którą muszę sobie sprawić, jeśli chcę wykaraskać się z depresji.

Barbie. Ambasadorka Prozacu.


  • awatar piosenkarka111: www.żal.pl-wejdź ,,Barbie'' to strona właśnie dla takich jak ty!! ;)
  • awatar Gość: ta zdecydowanie lepsza: http://www.patriciafield.com/ProductImages/bags_merch/barbiecrocosatchel_large.jpg
  • awatar Gość: Juz sie cieszylam ze nowy wpis a ty sie zle czujesz Barbie :( Trzymaj sie kochana! I spraw sobie ta torebke bo naprawde sliczna! I bogatego Kena ;) Caluski :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* ZUZiiK
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Piszę do Was z Kliniki Chirurgii Waginoplastycznej po kryjomu, bo pracujące tu lalki- pielęgniarki mają bardzo zaściankowe poglądy i twierdzą, że rekonwalescencja mogłaby zostać zaburzona w efekcie kontaktu z monitorem. Chyba myślą, że cyberseks wpłynąłby negatywnie na moją nową waginę.

Tak czy owak nie spodziewałam się, że jeszcze kiedykolwiek ją zobaczę. Pierwszy raz spotkałam tę podłą zołzę prawie rok temu, gdy próbowała wykorzystać słabe zdrowie mojego nieżyjącego Kena i uwodziła go bezczelnie. Nadszedł czas na pomszczenie jej win. Mam do dyspozycji wbrew pozorom niewiele- w promieniu trzech metrów nie dostrzegam nawet skalpela ani butelki z kwasem solnym. W związku z tym krzywda fizyczna odpada. Muszę wytężyć swoją osłabioną po narkozie przestrzeń głowową.

Poniżej zdjęcie tej podłej żmii- to ta z czarnymi kudłami. Udało mi się je wykonać podczas porannego obchodu.

Ciekawe, jak się miewa moja wagina. Doktor Oh (ten o lazurowych oczach) powiedział, że tak dorodnej i plastikowej już dawno nie widział.

Barbie. Sędzina niesprawiedliwa.
  • awatar trzask: skąd bierzesz takie fantastyczne zdjęcia i pomysły na notki . Sensacja, rewelacja!!!
  • awatar IrMuŚ^^<33: bardzo ciekwa blog obserwuje ;)
  • awatar Gość: dlaczego nas zaniedbujesz???? :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Już za chwilę wychodzę na spotkanie z producentem serialu. Potem konferencja prasowa. Założyłam kwiecistą sukienkę oraz białe dodatki- rękawiczki, okulary, torbę oraz buty. Nie wiem, czy nie za dużo tej bieli! Dlatego zastanawiam się nad założeniem innej pary butów, ale zupełnie nie wiem które pasowałyby najbardziej. Na zdjęciu kilka moich typów- chyba najlepsze będą te z pomponami?

A co do mojego blondu to chyba wiecie, że rozjaśniane włosy żółkną w tempie błyskawicznym.

Ok, tymczasem czekam na poradę. Miejcie na uwadze fakt, że otrzymałam Oskara, więc każdy mój krok jest monitorowany, a najdrobniejsza wpadka stylistyczna ozdobi pierwsze strony gazet brukowych zwanych tabloidami.

Barbie. Piękne szaty rodzą dylematy.

  • awatar Gość: różowe !!! co tam nie założysz i tak każdy sie bedzie zachwycał
  • awatar Gość: białe Barbie
  • awatar Kamila_Kicia_Love: W OSTATNIM RZĘDZIE PO ŚRODKU SA FAJNE
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Dziś z rana otrzymałam telefon, iż producentom "Desperate Housedolls" bardzo zależy abym wystąpiła w kolejnej serii serialu! Przed chwilą wróciłam z próbnej sesji zdjęciowej i mogę Wam zaprezentować plakat reklamowy, jaki obiegnie cały świat. Mam nadzieję, że bez problemu mnie poznajecie?

Jeszcze niezupełnie wiem, kim będę, ale jutro podczas rozmowy ze scenarzystą przed śniadaniem prasowym wszystkiego się dowiem. Och, jak to dobrze, że pozbyłam się balastu w postaci dzieci!

Poniżej zdjęcie mnie oraz pozostałych aktorek.

Barbie. Mistrzyni Gwiazdorskości.
  • awatar Gość: Gosc (co to za nudny nick??) coo ty gadasz, Barbie jest naj naj naj :D Buziaczki :* ZUZiiK
  • awatar Gość: jednak ta brunetka obok rudej jest ładniejsza od ciebie . widzisz barbie nie jesteś taka wspaniała
  • awatar Gość: Gratuluje roli. Mam nadzieję, że dostaniesz za nią kolejnego Oskara.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Jeden z najbardziej prestiżowych magazynów modowych zaproponował mi udział w ekskluzywnej sesji zdjęciowej najnowszych kolekcji jesienno- zimowych. Wraz ze mną pozowały Coco (tak, ta sama, która wzięła ślub z Dave'm- podsłuchałam jak przez telefon umawiała się z terapeutą, więc coś mi się wydaje, że wielka miłość poszła w siną dal) oraz z Andreą- lalką w włosach w kolorze zmurszałego pnia, nie ujmując brunetkom... Wybaczcie, ale jak mogłabym zaakceptować lalkę, która na pytanie, "Czy możesz oddać mi swoją torebkę?" (a miała nową 2.55 z limitowanej edycji!), odpowiada "nie, Barbie"?! Zdaje się, że nie wie z kim zadarła. Z pewnością nikt jej nie powiedział, gdzie skończyła Gabriela.

Tak czy inaczej sesja odbyła się w Londynie. Podróż była koszmarna. Po wylądowaniu ból głowy nie ustępował przez dobę, więc całe szczęście, że na zdjęciach wyglądam tak promiennie.

Tymczasem wracam do Malibu, bo już pojutrze mój wspaniały zabieg waginoplastyczny!

Pozdrowienia z Europy,

Barbie. Nowe kształty poniżej pasa.

  • awatar Gość: Co za flondra! Co ona sobie w ogóle wyobraża?! Totalne zero szacunku. Na Twoim miejscu pogadałabym z odpowiedzianym za sesję i wywaliła ją z planu.
  • awatar Gość: ślicznie Ci w loczkach! Przy Tobie inne lalki są tłem:)
  • awatar tęcza tęcza cza cza cza: niestety - fryz kicz i tandeta, zatrudnij lepszego stylistę i kogoś kto nałoży Ci porządną odzywkę na włosy-bo jak na razie przypominają siano na łące.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Witajcie! W Malibu dziś wspaniała pogoda, więc rano zadzwoniłam do Coco i wpadłam do niej na koktajl przy basenie. Zasłużyłam na odrobinę wypoczynku po całym tygodniu szykowania moich dziewcząt do wyjazdu. Tak, tak- ich edukacja w rygorystycznej szkole z Internatem to już kwestia zamknięta. Mam już nawet pomysł, jak wykorzystam ich pokoje w mojej rezydencji. Charles- architekt wnętrz, jakiego zaprosiłam na konsultacje, wpadł na genialny pomysł wyjęcia ścianki działowej między ich pokojami i stworzenia pokoju miłości wzorowanego na backstage'u Moulin Rouge. Ale, ale- są rzeczy istotniejsze!

Otóż postanowiłam zoperować sobie waginę. W końcu urodziłam Fiocco i w związku z tym moje ciało nieodwracalnie się... nadwyrężyło. A ja pragnę dogłębnej perfekcji. Już umówiłam się na zabieg do dr Oh- specjalista z Japonii. Broszura informacyjna zapewnia, iż doznania erotyczne po operacji są nieporównywalne!

Poniżej Charles- mój architekt. Myślę, że to on pierwszy dostąpi zaszczytu podziwiania efektów operacji.

A na drugim zdjęciu Fiocco w różowej sukience, którą podarowałam jej na nową drogę życia.

Barbie. Autografy przesyłam mailem.

  • awatar Lovely Princess: Barbie , niezłe ciastko z tego architekta ;)) a czy operacji sie nie boisz ?? :O
  • awatar Gość: do euniceczar(DEKLA) rozumiem lepiej od ciebie psycholko głupia
  • awatar Gość: architekt to chyba jakiś transwestyta... wygląda jak przebrana za faceta kobieta... zastanów się Barbie, czy potrzebujesz Kena czy żeńskiej lalki:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (29) ›
 

 
W ferworze nowych obowiązków, jakie mnożą się w obliczu zdobycia Oskara, niemalże zapomniałam o rutynowej wizycie w salonie fryzjerskim Mattel.

Na szczęście mam Coco, która (w dość złośliwy sposób) zwróciła mi uwagę na lekką utratę blasku koloru.

Stylista doradził mi odcień "Hollywoodzki Blond 001" i efekt jest oszałamiający! Sami zobaczcie na zdjęciu. Teraz chyba powinnam nagrać płytę, bo scena wręcz uwielbia ten kolor! Mam już nawet pewien pomysł na pierwsze hity. Mogłyby być zatytułowane "Plastikowa królowa" oraz "Oddaj pokłon". Wiem też, jak nazywałaby się cała płyta, ale to zachowam w tajemnicy, żeby była niespodzianka. Oczywiście możecie zgadywać.

Poniżej ja w nowym kolorze.

Barbie. Paris- London- New York- Malibu.

PS: Na pewno interesuje Was, co u moich córek. Otóż Fiocco zapytała mnie wczoraj, czy pozwolę jej na naukę w szkole z internatem (w korpusie aż krzyknęłam "Hurra!", a Sissi ciągle sprowadza do domu koleżankę o imieniu Mabell. Podejrzanie cicho się zachowują. Chyba są lesbijkami. Obawiam się, że Sissi będzie towarzyszyła Fiocco w tym internacie.

  • awatar nikusiia97: A pani Barbie.S :P To co też nie pisze ! Co to ma być? na wszystkich sie mam obrazić :P No piszcie piszcie :P
  • awatar Gość: ale wy jestescie tepi wy myslicie ze to naprawde pisze barbie sluter(co wynika z waszych komentarzy) hahahahahaha jakie tepaki z was z barbie na czele
  • awatar Gość: barbie napisz cos bo nie ma sie z czego posmiac
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (33) ›
 

 
Sława daje tyle przyjemności! Ostatnie dni były bardzo pracowite- udzieliłam dwunastu wywiadów oraz wzięłam udział w sześciu sesjach zdjęciowych. Poniżej okładki "Barbie Collector" oraz "Barbie Bazaar", na których się znalazłam.

W "BC" opublikowany został jedynie krótki artykuł na mój temat, ale za to w "BB" (który to magazyn jest jak powszechnie wiadomo wyrocznią w sprawach mody i stylu życia) pojawił się cały obszerny wywiad. Oto jego fragment:

"Barbie Bazaar: Masz dwie córki. Czy wychowywanie dzieci i karierę da się pogodzić?
Barbie Sluter: Oczywiście, kluczem do sukcesu jest miłość. Ja moje najdroższe Fiocco oraz Sissi wychowuję samotnie, gdyż mój Ken zginął tragicznie. Spędzam z nimi każdą wolną od pracy, zakupów i spotkań towarzyskich chwilę. Niestety zwykle wypada to w nocy, gdy juz śpią, ale wierzę, że czują moja obecność w pobliżu.
BB: Gdy odbierałas Oskara wspomniałaś, że sypialnia reżysera była katapultą do sławy. Co miałaś na myśli?
BS: Henry pokazał mi w zaciszu swojego domu archiwalne numery magazynu "Star Doll", co zainspirowało mnie do wzięcia udziału w castingu.
BB: Świat aż kipi od domysłów. Słyszałam nawet opinię, ze jesteś dziwką, Barbie. Co ty na to?
BS: To bardzo obraźliwe, poniewaz od śmierci mojego męża żyję w celibacie.
BB: Skoro tak, to może zdecydujesz się wziąć udział w castingu do filmu o życiu Świetej Mattelki?
BS: Niewykluczone, szczególnie, że postać lalki- męczennicy jest mi bardzo bliska.
BB: Wydawać, by sie mogło, że jesteś bardzo szlachetna. Jak więc wyłumaczysz pogłoski o rzekomym wrobieniu Twojej przyjaciołki Gabrieli w szpital psychiatryczny?
BS: Gabriela jest bardzo chorą osobą. Groziła mi i moim córkom. Słyszałam także, że dokonała gwałtu na moim sąsiedzie. Klinika to najlepsze miejsce dla takich jak ona.
BB: Jeśli mowa o tego typu instytucjach- pół roku temu założyłas fundację, mającą pomagać lalkom prostututkom. Czemu zapragnęłaś zająć sie właśnie tym problemem?
BS: Gdyż jest mi bliski. Jako nastolatka mieszkałam w Paryżu, byłam kurtyzaną. Poznałam wtedy wiele lalek- ulicznic. Wiem, że ciągła walka o klienta to ciężki kawałek chleba. Teraz mogę sponsorować im wspaniałe ubranka, aby łatwiej im było złowić kena i zażądać wyszej sumy za godzinę."


A poniżej okładki obu magazynów.

PS: Jutro zabieram moje dziewczynki do ginekologa, a następnie na wykład do Mattel Junior University pt. "Jak ciąża niszczy sylwetkę?", ażeby zniechęcić je do przedwczesnego rodzicielstwa. Oby nie było zabyt późno.

Barbie. Pozdrawiam paparazzi!

  • awatar Gość: barbie niecierpliwie czekam na kolejną dawkę twojej twórczości co sie z tobą dzieje?
  • awatar Gość: BAaaaarBie napisZ cOś nOwegO
  • awatar Gość: ddddddeeeeeeeeeeeeeebbbbbbbbbbbbbbbbiiiiiiiiiiiiiiiiiillllllllllllllllllkkkkkkkkkkkkkkkkaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Moi Drodzy, ogłaszam wszem i wobec, że macie do czynienia z gwiazdą wielkiego formatu! Wczoraj w nocy, podczas gali oskarowej, otrzymałam statuetkę w kategorii Najplastikowsza Rola Lalczna za główną rolę w filmie o Nomie Bithish.

Ubrana w piękną, bladoróżową kreację oraz naszyjnik z pereł, przybyłam na galę czarną limuzyną (całe szczęście, że nie zabrałam żadnego kena, bo było ich tam aż nadto!). Flesze, błyski i krzyki fotoreporterów "Barbie, Barbie, tutaj!" oślepiały mnie i sprawiały, że moja samoocena sięgnęła zenitu. Czułam, czułam, że to będzie mój wieczór.

Z niecierpliwością czekałam na wyniki i gdy usłyszałam, że statuetka trafia w ręce Barbie Sluter za niesamowitą kreację Nomy, zrozumiałam że oto nadszedł mój tryumfalny dzień.

Dumnie przeszłam między rzędami, przyjmując po drodze gratulacje od tłumnie zebranych gwiazd, i wkroczyłam na scenę. Statuetkę wręczył mi sam George Tors.

"Och, cóż za zaskoczenie!"- zachichotałam- "Doprawdy trudno było przewidzieć, że to właśnie mnie przypadnie to wyróżnienie. Wszak to moja pierwsza rola, a od razu taki sukces. Podejrzewam, że niejedna z was, podstarzałych weteranek srebrnego ekranu, czuje teraz bolesne ukłucie zazdrości. Musicie wiedzieć, że nic samo nie przychodzi. Ja dziękuję za wsparcie moim wspaniałym córkom, których niestety nie ma tu dziś ze mną, mojemu nieżyjącemu Kenowi oraz Henry'emu, którego sypialnia okazała się katapultą do świata sławy i splendoru. Pozdrawiam wszystkich i obiecuję, że jeszcze o mnie usłyszycie!"

Jak Wam się podoba moja przemowa?

Później był bankiet oraz nawiązywanie kontaktów towarzyskich z wpływowymi lalkami.

Poniżej ja z Oskarem w dłoni oraz ja już podczas bankietu.

Dziś odpoczywam i kontempluję, zrobiłam psychotest- co mówi o mnie ulubiony smak lodów:
http://www.papilot.pl/zwiazki-seks/news/2008/09/1514-pokaz-mi-jakie-jesz-lody-a-powiem-ci-kim-jestes.html

Barbie. Superstar.


  • awatar Gość: Cóż za skromność... Myślę jednak, że mogłaś podarowaćsobie wzmiankę o sypialni, to niejako umniejsza Twoje zasługi. Oscar idealnie pasuje do Ciebie. To facet stworzony dla Ciebie, oby jak najwiecej takich w twojej sypialni. Wyglądalaś pięknie!
  • awatar Gość: Barbie, można było się spodziewać tego po tak uroczej lalce. Przemówienie było baaaaaaaardzo trafne. pozdrawiam!
  • awatar Gość: Gratuluję :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›
 

 
Jestem bardzo szczęśliwa i podniecona, bo już jutro gala oskarowa, o której zdaje się już wspominałam, i jestem (uwaga!)nominowana do nagrody w kategorii Najplastikowsza Rola Lalczana.

Jestem bardzo podekscytowana i już od dwóch godzin próbuję ułożyć przemówienie. Waham się pomiędzy dwoma wersjami. Mam nadzieję, że pomożecie mi wybrać lepsze:

Wersja pierwsza:

"Och, jestem taka wzruszona i zaskoczona jednocześnie. Przede wszystkim pragnę podziękować moim najdroższym córkom Fiocco oraz Sissi za wspieranie mnie każdego dnia, mojemu zmarłemu tragicznie Kenowi za niewidzialne fluidy, które mi przesyła oraz Nomie- mojej bohaterce- za to, że miała tyle znakomitych kreacji, które zainspirowały mnie do pójścia na casting. Pozdrawiam Gabrielę, moją chorą psychicznie przyjaciółkę oraz Coco, którą ją zastąpiła, gdy ta trafiła do szpitala psychiatrycznego."

Wersja druga:

"Dziękuję Ci Bożku Wszystkich Lalek za to ciało, które mi dałeś, bo tylko dzięki niemu Henry- reżyser, zapragnął ze swojej sypialni zaciągnąć mnie wprost na plan! Dziękuję i pozdrawiam fanów!"

Przygotowałam już różową kreację oraz wspaniałe kolczyki- łezki. Zamierzam iść bez partnera i zwerbować po drodze jakiegoś kelnera, żeby tkwił u mego boku. Dam mu 50 M$ za nienaganną prezencję.

PS: Co do projektowania, uznałam, że stworzę linię ubranek dziecięcych. To bardziej "hot" niż jakieś sukienki koktajlowe albo jeansy.Moimi modelkami będą Fiocco (kolekcja Little Punk), Sissi (kolekcja Little Angel) oraz ich koleżanki.

Poniżej ja w mojej biżuterii jutrzejszej. Zastanawiam się, czy zakładać okulary.

Barbie. U progu sławy.
  • awatar Gość: czesc głupolko
  • awatar Gość: Bez okolarow
  • awatar Gość: Barbie ! Patrzyłam dziś na najnowsze wpisy i zauważyłam, że MASZ NOWĄ SĄSIADKĘ W MALIBU ! Nie wiem o co chodzi, ale jej adres to delencey.pinger.pl !! Też będzie prowadzić pamiętnik ? Możesz o niej napisać ! To ciekawe ;D Pozdrawiam BARBIE :*****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (46) ›
 

 
Myślę, że jako poetka już się wypaliłam, więc aby na nowo rozkoszować się smakiem liryki mego autorstwa, postanowiłam odetchnąć i zająć się inną dziedziną sztuki.

Jako, że nie od dziś wiadomo, iż mam nienaganne wyczucie stylu, pomyślałam, że z pewnością odnajdę się jako projektantka mody. Na dobry początek stworzyłam szykowny strój na dzień w marynarskich barwach.

Poniżej projekt oraz już gotowa kreacja. Nie pomylcie tylko wynajętej modelki ze mną. Na imię jej Rozalinda i jest moją daleką kuzynką. Z przykrością zauważyłam, że gdyby nie jej mocny makijaż i ciemniejsze włosy byłybyśmy podobne do siebie jak dwie krople waniliowego budyniu z wisienką kandyzowaną.

Jak Wam się podoba moja pierwsza autorska kreacja?

Barbie. Nowa misja.
  • awatar Gość: ...::MagdA::... ty sie tak nie wymadrzaj!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • awatar Gość: sylwinka ty jestes jakas tepa przeczytaj sobie cos innego to co napisałas jest tandetne
  • awatar Gość: barbie napiszz cuś...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (43) ›
 

 
Wybaczcie mi, że tak nagle zniknęłam na cały tydzień, ale ostatnie dni przyniosły mi wiele zmartwień i trosk. Przed wszystkim, mimo moich usilnych starań i zabiegów, Dave postanowił ożenić się z Coco.

Po tylu godzinach spędzonych w jego plastikowych ramionach nie sądziłam, że będzie w stanie mnie opuścić i iść z Coco do ołtarza. A jednak. Rzecz jasna ani na chwilę nie straciłam swojej godności i dumnie zjawiłam się w kaplicy, gdzie miała odbyć się ceremonia. Zaplanowałam, że na pytanie udzielającego ślubu duchownego, czy jest ktoś, kto zna powód, dla którego ślub tych dwojga nie może dojść do skutku, krzyknę "Tak!".

Coco wyglądała na niewyspaną. Nie ukrywam, że poczułam pewną satysfakcję, gdy ją zobaczyłam. Sukienka owszem niczego sobie (zdjęcie poniżej), aczkolwiek ja bym w takiej ścierce na własnym ślubie nie wystąpiła. Na Dave'a zerkałam ukradkiem zza moich ciemnych okularów. Czułam i jego spojrzenie na sobie. Wyglądałam pięknie w moim kostiumie od Chanel- dobrze widział, co traci, a jednak dobrowolnie nie zrezygnował ze ślubu- musiałam mu pomóc.

I w końcu nadeszła ta chwila pełna grozy i dramatyzmu. Duchowny zadał pytanie, na które czekałam. Zebrałam całą energię ze swojego korpusa i... z ostatniej ławki krzyknęłam "Ja znam powód!". Oczy wszystkich skierowały się w moim kierunku.

Och, chyba nie muszę mówić, że poczułam się jak gwiazda. Zdjęłam zamaszystym ruchem okulary, zarzuciłam włosy na plecy i wyszłam dumnie na czerwony dywan leżący na środku. Jeszcze pół godziny wcześniej szli nim Coco i Dave myśląc, że rozpoczynają właśnie kolejny rozdział swojego życia, a teraz niespodziewanie ja miałam im przeszkodzić.

Poczułam się jak na wybiegu za dawnych lat, gdy dorabiałam sobie w Paryżu. Obdarzałam swoim spojrzeniem gości ślubnych niczym królowa. Wiedziałam, że czas najwyższy pokazać, kto rządzi w Malibu.

Ale w tym momencie zrozumiałam, że przecież już zdobyłam Dave'a. Zdobyty, zaliczony, porzucony- trzy kroki satysfakcji zostały wypełnione. Chciałam się wycofać, ale było już za późno- wszyscy oczekiwali na mój kolejny krok...

Całe szczęście, że mam głowę mocno przytwierdzoną do korpusa! Pomysł spłynął na mnie jak objawienie.

"Moi kochani...- powiedziałam- Zebraliśmy się tu dziś, aby razem świętować i cieszyć się miłością Coco, mojej najdroższej przyjaciółki, oraz Dave'a, jej wiernego narzeczonego. Postanowiłam zwieńczyć ten sakrament swoim perlistym głosem. Specjalnie dla nich napisałam wiersz, który teraz chciałabym wyrecytować:

Coco droga, jesteś cudna,
nigdy nie byłaś paskudna.

Dave'ie miły, jesteś wielki,
wciąż podziwiam Twoje wdzięki.

Życzę Wam wiele radości,
a po zmroku też nagości.

Samych chwil szczęśliwych
oraz zarobków godziwych."

W tym momencie rozległy się brawa! Och, tak tak- byłam gwiazdą! Na nowo zapragnęłam być poetką, czyniącą dobro filantropką. Wróciłam na swoje miejsce ciesząc się owacjami na stojąco. Nie ma to jak być ważniejszą od panny młodej.

Poza tym te chwile pełne napięcia były najlepszą karą dla Dave'a, który w tak niecny sposób mnie porzucił.

Na przyjęcie weselne się nie udałam, aby zamanifestować moją pełną obojętność.

Poniżej zdjęcia: Coco w sukni ślubnej i ja w kostiumie Chanel.

Barbie. Satysfakcja i owacja.

PS: Dziś jestem ogromnie szczęśliwa, ponieważ otrzymałam informację, że film, w którym grałam główną rolę (biografia Nomy Bitchish) został nominowany do Oskara. Jestem taka podekscytowana!

  • awatar Gość: Co za burak... W swoim wierszyku powinnaś sprytnie przekazać info o waszym romansie.Cocco by go rzuciła, a ty... z wyrazem satysfakcji zatrzasnęłabyś mu drzwi przed nosem, gdyby próbował wrócić :>
  • awatar Wierząca we wróżki ♥: ta suknia slubna ochydna!!! Barbie Ty wygladlas suuuper (jak zawsze ;))
  • awatar Gość: Coco ma okropna suknie slubna... nawet ja bym nigdy takiej nie wlozyla! a ty jak zwykle przebiegla:D super komplecik masz:D rozowy xD a Deave napewno pozaluje tego ze wybral ta.... niejaka Coco xP spraw niech bedzie zazdrosny, np. clay czas przy nim sie clauj albo cos takiego z innym chlopakiem:D zbey zobaczyl ze juz szybko sobie kogos znalazlas, i zbety sie slinil do Iebie:D a ty bedziesz niedostepna dla niego:D manipulacja rzadzi xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Gdybym wiedziała, że to takie nieodpowiedzialne dziewczę, łakome na uciechy cielesne, w żadnym razie nie podjęłabym się jej wychowania. Tak sądziłam, że najmłodsze lata spędzone z kenami- gejami nie wyszły jej na zdrowie.

Wczoraj poinformowałam Was, że guwernantka Eliza nakryła moją córkę w negliżu na zabawach z chłopcem. W związku z tym na wszelki wypadek postanowiłam przeszukać pokój Sissi w celu zlokalizowania ewentualnego siedliska zużytych prezerwatyw itp. Niestety to, co odkryłam okazało się być dużo gorsze niż przypuszczałam. Moja mała Sissi i jej kolega robią sobie zdjęcia bez ubranek.

Nie jestem zgorszona, to nie jest w końcu film porno, ale w pewien sposób wytrąciło mnie to z równowagi jako matkę. Nie wiem, czy powinnam przyznawać się jej, że odkryłam jej mały, brudny sekrecik.

Poniżej ekshibicjonistyczne popisy Sissi i jej kolegi. W zasadzie nie wyszli najgorzej, gdybym nie była jej matką wróżyłabym porno karierę.

Barbie. Dobra wróżka.

  • awatar Lovely Princess: piękna :))
  • awatar Gość: Barbie a ty gdzie? może te erotyczne maratony z davem cię wykończyły?pisz coś bo się martie normalnie;p
  • awatar Gość: Z twarzą Marylin Monroe ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (48) ›
 

 
Ostatnie prawie cztery dni spędziłam w objeciach Dave'a w swoim domku Mattel. Elizę wraz z córkami wysłałam na Capri, ażeby nikt nie zakłócał mi spokoju. Guwernantka dzwoniła wczoraj, chcąc mi donieść, że nakryła Sissi z jakimś chłopcem. Była ponoc bez majtek, ale ja wierzę, że po prostu było im gorąco. Mimo wszystko poprosiłam Elizę, żeby przedstawiła moim córkom metody antykoncepcyjne.

Dave był cudowny, jednak ani razu nie wspomiał o rezygnacji ze ślubu z Coco. Jej swoją nieobecność w domu wtłumaczył nagłym wyjazdem służbowym do Bangkoku. Na poczatku była wściekła, ale gdy usłyszała, że wiąże się to z premią w wysokości 100 tysięcy M$ uspokoiła się tak, jakby się zaciągnęła chloroformem.

Następnego dnia, gdy leżałam w sztywnych ramionach Dave'a zadzwonił mój telefon. To była Coco. Szybko wstałam z łóżka i telefon odebrałam poza zasięgiem jego słuchu. Coco szlochała do słuchawki, że Dave się do niej nie odzywa z Bangkoku. Powiedziałam "Coco, kochana, kenowie już tacy są- wyrachowani i fałszywi, nie to co my- uczciwe, kochające lalki. Naprawdę przemyśl, czy chcesz się z nim wiązać.", po czym spełniona w roli przyjaciółki i powiernicy powróciłam do "Bangkoku".

Poniżej czarno- białe zdjęcie pt. "Ja w szlafroku", które Dave mi zrobił w chwilę po wstaniu z łóżka. Tylko nieliczne lalki po całonocnych igraszkach wyglądaja tak znakomicie.

PS: Zgodnie z radą tabletki znalezione przy łóżku Fiocco oddałam do analizy, jutro otrzymam wyniki badań.

PS2: Muszę coś zrobic z Sugarkiem. W końcu Henry'emu powiedziałam, że zdechł. Nie chcę go skrzywdzić, ale obawiam się, ze nie mam wyjścia.

Barbie. Upojona seksem.
  • awatar Gość: powiedz mu że na pocieszenie kupiłaś sobie drógiego takiegi samego :p
  • awatar Gość: PISZ WIECEJ!
  • awatar Gość: widziałam Henryego i Cocco jak wychodzili razem ukradkiem z Hotelu Milton. przyjaciel
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Wszystko się pogmatwało, wszystko. Ale po kolei.

Przedwczoraj odbył się wieczór kawalerski Dave'a. Aby się na niego dostać musiałam uciec się do podstępu. Żeby mieć kontrolę nad miejscem imprezy, zadzwoniłam do Dave'a z zastrzeżonego numeru i podałam się za właścicielkę restauracji, w której miała się odbyć i poinformowałam go, że z powodu napaści jaka miała miejsce poprzedniego dnia, niestety przyjęcie odbyć się nie może, a w ramach przeprosin i rekompensaty ona zarezerwowała i opłaciła już lokal zastępczy.Cóż- fakt- trochę mnie to kosztowało, ale czego nie robi się w imię miłości, prawda?

Ustaliłam z Davem, że wraz ze swoimi gośćmi zjawi się w "Hot night" punktualnie o 20stej i czekać będzie na niego tancerka go go o imieniu Clara (tą tancerką rzecz jasna miałam być ja).

Gdy przybyli na miejsce, powitałam ich w weneckiej masce, ażeby Dave nie miał szansy mnie rozpoznać. Tego dnia użyłam również innych perfum niż zwykle, żeby nie rozpoznał mnie po zapachu- wiadomo, mężczyźni są jak zwierzęta, polują przy użyciu nosa.

Od początku okazywałam mu wiele zainteresowania, a gdy panowie zaczęli domagać się mojego występu, wyszłam na scenę i zaserwowałam im pokaz stulecia! Och, jestem pewna, że ich plastikowe korpusy wymykały się spod kontroli- haha. Miałam przećwiczony krótki układ na rurze, którego mogłaby mi pozazdrościć striptizerka z 10letnim stażem.

Wyobraźcie sobie minę Dave', gdy skończyłam, podeszłam do niego, usiadłam mu na kolanach i zrzuciłam maskę! Był taki zaszokowany i podniecony jednocześnie! Wyszeptałam mu do ucha, że potrzebuję pomocy w garderobie przy zdejmowaniu lateksowego kostiumu- zgodził się bez wahania.

Po chwili byliśmy już w osobnym pokoju, gdzie oddawaliśmy się uciechom cielesnym, o których z pewnością innym kenom nawet się nie śniło. Gdy wycieńczeni padliśmy na szezlong, Dave niemalże błagał mnie o kolejne spotkanie. Oczywiście przystałam na jego propozycję i umówiliśmy się na następny dzień u mnie w domku Mattel.

Byłam taka podekscytowana, że zapomniałam, że poprzedniego dnia umówiłam się z Henrym- również u mnie. Gdy zjawił się Dave niemal od razu przeszliśmy do rzeczy- nawet butelka szampana pozostała nietknięta. Wtem rozległ się dzwonek. Od razu przypomniałam sobie o umówionej wizycie Henry'ego. Zrobiło mi się gorąco- "Co robić?! Co robić?!"- zastanawiałam się gorączkowo.

Powiedziałam Dave'owi, że to na pewno guwernantka zapomniała czegoś z domu (bo wysłałam Elizę z Fiocco i Sissi na spacer na czas mojej schadzki). Podchodząc do drzwi na gumowych nogach, rozmyślałam jak wytłumaczę swój strój (szlafrok) oraz potargane włosy (efekt realizowania lalczanych fantazji moich i Dave'a).

Otworzyłam drzwi, wymuszając w sobie łzy. Henry od razu zapytał, co mi jest? Padłam mu w ramiona, szlochając, że mój kochany pies zdechł dziś rano, że godzinę temu go pochowałam i teraz jestem w kompletnej rozsypce. Poprosiłam go, aby zostawił mnie samą. Henry, wzruszony moją tragedią, zostawił mi kwiaty oraz pralinki i obiecał, że zadzwoni jeszcze tego wieczora sprawdzić, jak się trzymam. Gdy zamykałam za nim drzwi, za plecami stanął mi Dave. Pomyślałam- "Jestem skończona!", ale ku mojej radości, okazało się, że nic nie słyszał, a przyszedł z czystej tęsknoty.

Jakie to urocze...

Tym sposobem uniknęłam demaskacji oraz uwiodłam dwóch kenów jednocześnie- jednego ciałem i zmysłowością, drugiego kruchością i delikatnością. Niezawodne metody.

PS: Poniżej strój w panterkę, którym powitałam Dave'a na jego wieczorze kawalerskim.

PS2: Na szafce nocnej Fiocco znalazłam białe tabletki- mam nadzieję, że to nie są pigułki antykoncepcyjne.

Barbie. Jedno lico, dwa oblicza.
  • awatar Kochać, to tak łatwo powiedzieć :*: Barbi?? To naprawdę ty? 5 lat cię nie widziałam!!Tak się za tobą stęskniłam,może się spotkamy? Pozdrawiam gorąco-Medison.
  • awatar Gość: no po prostu sam sex!! dobrze,Barbie kochana! tak trzymaj i odbij kenów wszystkim lalkom w Malibu!
  • awatar Gość: barbie czekamy na nowa ciekawostke ;\
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (30) ›
 

 
Ogólnie rzecz biorąc ten cały pseudo wieczór panieński, który lepiej byłoby określić mianem spędu prymitywnych lalek, nie należał do najbardziej udanych imprez roku. Gdyby nie obecność mojej osoby w "Hi! Malibu" nie mieliby zupełnie o czym napisać.

Impreza odbyła się w ulubionym lokalu Coco "Plasticco"- czasy świetności tego miejsca minęły jeszcze zanim zeszłam z taśmy produkcyjnej. Na szczęście był jeden striptizer- jego nagość w połączeniu z moim szykiem uratowały ten wieczór.

Poniżej zdjęcie grupowe. Od lewej: w różowej sukience Gertruda- koleżanka Coco z czasów, gdy nie były jeszcze bogate, Nasturcja (na górze)- ekspedientka, która sprzedaje w salonie sukien ślubnych, gdzie Coco ostatnio często bywa (zaprosiła ją, bo liczy na zniżkę), w zielonej sukience Rita- najkrócej mówiąc farbowana szmata, w fioletowej aksamitnej sukience Greta- prowadzi w lokalnej telewizji poranny program "Szczotka czy grzebień", w różowej sukience w kratkę Miss Idiotyzmu Lula- jej pasją jest haftowanie, i ostatnia- marchewkowa królowa- Martha- siostra Coco- ta brzydsza z dwojga złego.

A na drugiej fotografii ja. Już chyba rozumiecie, dlaczego nie mogło mnie zabraknąć.

Na deser striptizer- Fifi. Żałowałam, że to nie strażak, ale przecież nie można mieć wszystkiego.

A już jutro wspaniały dzień- wieczór kawalerski Dave'a. Mam doskonały strój w panterkę. Wymyśliłam idealny podstęp, żeby dostać się na tę imprezę. Szczegóły wkrótce.

Barbie. Stylowe koło ratunkowe.
  • awatar Gość: Striptizer - Mrrau ;D
  • awatar Gość: ja nie rozumiem co ludzie widza w twoim blogu. dla mnie to zenada. a przeczytalam sporo notek i musze stwierdzic, ze trzeba byc chorym, zeby takim czyms sie jarac.
  • awatar Edi?: co z fiocco a tak wogule to dobra sukienke zalozylas
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Tak, zgadza się, uległam pokusie i Waszym zachętom. Dziś przedpołudniem moimi córkami zajmowała się pokojówka, a wraz z guwernantką Elizą pojechałyśmy na pobliską łąkę zrobić sesję zdjęciową. Jej owocem są poniższe akty...

Eliza okazała się bardzo kreatywną lalką i zaproponowała styl hippie. Żeby tradycji stało się zadość później uprawiałyśmy wolną miłość w formie słodkich, niewinnych, lesbijskich pocałunków...

Teraz mam jednak pewne wyrzuty sumienia. W końcu wyszło tak, jakbym grała na trzy fronty- hetero x 2 & 1 x homo- love. Nie wiem, czemu zawsze w moje w życie wkraczają trójkąty i trapezy...

PS: Co do Henry'ego oraz Nigela zdecydowałam, że wezmę ich obu na wstrzymanie, żeby pragnęli mnie jeszcze bardziej, a otrzyma mnie ten, który da mi kosztowniejszy prezent. To chyba uczciwe warunki, prawda?

PS2: Nie sądzicie, że jako hippiska jestem prawdziwą Miss Seksowności?

Barbie. Love & Peace.
  • awatar Gość: bardzo ładnie xD
  • awatar Gość: barbie jak bedziesz tak rzadko pisac to stracisz czytelnikow! :P
  • awatar Gość: brabie czy ty nas bierzesz na przetrzymanie? moze nie dodasz nowego posta, dopoki przy ostatnim nie bedzie minimum 50 komwntarzy?? to glupie! czekamy na ciag dalszy - niecierpliwie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (40) ›
 

 
Oto i stanęłam przed istotnym dylematem- którego kena wybrać? Najłatwiej podjąć decyzję oceniając aparycję, ale ci dwaj mają równie nienaganne korpusy.

Z bródką- Henry- reżyser filmu, w którym gram główną rolę. Lekki francuski akcent, gdy szepce mi do uszka "Barrrbie" tylko dodaje mu uroku. Prawdziwy romantyk.

Blondyn- Nigel- ekspedient w sklepie z bielizną. Zdjęcie wykonałam dziś w nocy, gdy oddawaliśmy się igraszkom.

Naprawdę nie wiem, którego wybrać, a wrodzony przymus działania etycznego nie pozwala mi kontynuować dwóch romansów jednocześnie.

Barbie. Kolekcjonerka korpusów.

  • awatar Gość: henry razy trzy hyhyhyhyhyy
  • awatar Gość: ten komentarz miał być do notki powyżej
  • awatar Gość: hippisi to cioty! skoncz z tą beznadziejną modą bo wyszłaś tu jak wieśniaczka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (73) ›
 

 
Zgodnie z życzeniem prezentuję moje ubranko na wieczór panieński tej szmaty Coco. Fotografie wykonała guwernantka Eliza, po czym zapytała, czy nie chciałabym, żeby zrobiła mi serię aktów. Powiedziałam, że to przemyślę. Głupia lesbijska lalka.

Czy jest szansa, że w tej kreacji utrzymam status najpiękniejszej lalki w Malibu?

Barbie. Kunsztownie szykowna.

PS: Powróciłam do mojej pasji pisania wierszy. Tym razem poemat zatytułowany "Nowy ken":

** Poemat p. "Nowy ken" **

Twoje ciało lśni nowością,
cały pachniesz swą sztucznością.

Masz na sobie zgrzebne szaty,
nie kupiłeś ich na raty.

Włoski grzecznie ulizane,
oczy farbą wymazane.

Wyglądasz na uroczego dandysa,
niestety zauważyłam rażący brak penisa.
  • awatar Gość: barbie mam nadzieje, ze nie scielas wlosow na krotko, tylko to efekt lakieru do wlosw... Ubierz sie w czarna obsciusla olowkowa spodnica (extra zdzirowata!) do tego granatowa bluzka z duzym dekoltem... cos w tym stylu
  • awatar Gość: W tym stroju napewno nie utrzymasz statusu najpiękniejszej lalki w maliby ! Ta czapka kompletnie się nie nadaje!
  • awatar AnMat: zguć sie na akty i zrób zdjęcia.!A co do sukienki to ,Barbie stać Cie na lepszą.!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (50) ›
 

 
Moja wczorajsza wyprawa na zakupy była bardzo owocna. Po pierwsze znalazłam idealną kreację na wieczór panieński Coco, po drugie poznałam kandydata na mojego kena towarzyszącego podczas jej wesela.

Na koniec rundy po sklepach pomyślałam- przydałby się jakiś sportowy komplecik bielizny. Wszak mam samą koronkową, a miło by było mieć coś nowego na treningi. Weszłam do jednego ze sklepów i oniemiałam... Sprzedawca (jak się potem dowiedziałam na imię mu Nigel) oszołomił mnie swoją urodą archanioła. Zdradziłam mu mój mały sekrecik: "Nigelu, poszukuję sportowego kompleciku i potrzebuję doradcy". Nigel jak przystało na gentel-kena zgodził się od razu i... voila!

Jutro zamierzam bieliznę oddać do sklepu (powiem, że majteczki są jednak za duże)- to jedyny sposób na powtórne spotkanie i doskonały pretekst.

Poniżej Nigel (prawda, że to najładniejszy ken w mojej karierze?) oraz ja podczas przymierzania bielizny w łazience po powrocie do domu.

Barbie. Miss Sportowości.
  • awatar Poziomeczka: Ten Nigel to faktycznie wygląda trochę jak gej:D
  • awatar Gość: Nigel (do Barbie, tonem luzaka): Bede brał cie... Baebie (szczebiocząc): Gdzie? N.: W aucie... B.: Mnie?! N.: Cie... B.: Yyy! N.: Yhy... ;P
  • awatar Gość: Prawdziwa barbie nigdy nie zakłada stanika i takich majciochów
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (38) ›
 

 
Wiedziałam, że seksualne igraszki guwernantki Elizy, a co za tym idzie zaniedbywanie moich dzieci, nie obejdzie się bez echa! Przeczuwałam najgorsze i stało się! Moja mała, słodka Fiocco wpadła w narkomanię.

Tę straszną rzecz okryłam wczoraj wieczorem, gdy to weszłam do pokoju Fiocco, chcąc doradzić się jej, czy wymówić Elizę, czy dać jej jeszcze jedną szansę. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazała się moja córka, dierżąca w dłoni gigantyczą strzykawę. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Od razu pomyślałam: "Matko Najróżowsza, skoro ona ćpa, to pewnie też uprawia seks!".

Teraz czeka mnie pogadanka. Nie chciałabym się jednak osmieszyć, tłumacząc jej skąd się biorą dzieci, bo nie mam pewności czy ta mała wsza nie ma już sobą na przykład aborcji.

Tymczasem uważam, że zasłużyłam na chwilę oddechu od problemów codzienności, więc jadę do kilku butików kupić ubranko na wieczór panieński Coco, który juz pojutrze. Poza tym pewnie wypadałby dać jej jakiś podarunek "od serduszka" z życzeniami wspaniałego małżeństwa. Och, mdli mnie od tej słodyczy.

Poniżej Fiocco ze strzykawką.

Barbie. Zmagania z patologią.
  • awatar Gość: Focco jakby tyle siuwaksu wziela to odrazu by kopnela w kalendarzxD
  • awatar Gość: natychmiast na odwyk.....Kocham cie barbie!!!:*
  • awatar Czekoladowa Dilerka: a moze Fiocco się nieszczęśliwie zakochała i dlatego to ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (38) ›
 

 
Ani chwili spokoju w moim życiu. Zupełnie jak w serialu. Znowu mój korpus cały zadygotał.

Dzisiaj ze względów pogodowych musieliśmy zakończyć zdjęcia wcześniej, więc poprosiłam Dave'a, aby odwiózł mnie do domu (tak, tak- tego samego Dave'a- przyszłego męża Coco- już rozpoczęłam realizację swojego chytrego planu). Cichutko przekręciłam klucz w zamku, myśląc "Och Barbie, jak doskonale się złożyło, wszak odpowiedni nadzór służby to podstawa" i na paluszkach wśliznęłam się do środka.

Krok za kroczkiem dotarłam do kuchni, gdzie powinna urzędować Olga i pieczołowicie polerować moje plastikowe filiżanki. Och, kto mógł przypuszczać, że przyłapię ją na gorącym uczynku! A właściwie je, bo towarzyszyła jej Eliza- guwernantka(nie wspomnę, że powinna być wtedy na górze w bawialni wraz z moimi córkami). Obie panie snuły lesbijską, lalczaną miłość na blacie kuchennym!

Byłam w szoku! Przyznaję, przez chwilę przeleciała mi myśl, czy nie byłoby warto się dołączyć, ale natychmiast zdałam sobie sprawę, że nie wiadomo, czym taka Olga może zarażać.

Udałam, że niczego nie widzę i wyszłam do salonu poczekać aż te dziwki skończą się miętosić, żeby od razu przeprowadzić stosowną rozmowę. Niestety zadzwonił telefon- to był Dave, więc nie mogłam przeoczyć okazji rozmowy z nim i tak się zdekoncentrowałam, że minęła mi ochota na poważne dyskusje i dysputy. Odłożyłam finalną rozmowę na jutro.

I teraz dylemat- czy je zwolnić? Obawiam się, że nie mam ochoty być lalką domową. Całą noc nie będę spała- muszę rozważyć wszystkie za i przeciw.
Kto by pomyślał, że wyhoduję na własnym łonie takie niewolnice seksu.

Poniżej moja córka Sissi, która od kilku dni zachowuje się dość dziwnie. Przybrała alter ego o imieniu Arielka i udaje przed zabawkami, że jest syrenką. Boję się o jej zdrowie psychiczne...

Barbie. Labilna emocjonalnie.
  • awatar Gość: baebi co sie dzieje czemu nic nie piszesz ?
  • awatar Gość: barbie, barbie.? co sie dzieje.? tak długo cię nie ma.! oh, barbie.! wracaj.!
  • awatar Edi?: ja tez na pudelku znalazlam i weszlam a potem jak zaczelam czytac to nie moglam przestac i prosze pisz wiecej i czesciej bo ja juz nie moge :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (53) ›
 

 
Nawet w moim życiu nie może być za dobrze. Pamiętacie moją okładkową sesję zdjęciową dla "Barbie Bazaar"? Wtedy to poznałam Coco, która pozowała razem ze mną. Wydała mi się całkiem miłą lalką, dlatego nawet wzięłam pod rozwagę opcję przyjaźni z nią. (tutaj możecie zobaczyć, jak wyszłyśmy na okładkowym zdjęciu: http://mattel.pinger.pl/m/421638/Juz-wiem-w-jaki-sposob-Gabriela-zostanie-ukarana)

Dziś z rana przypomniałam sobie o niej i coś mnie tknęło, aby do niej zadzwonić. Och, po raz kolejny przekonałam się że Matka Boska Najróżowsza nade mną czuwa! Coco wychodzi za mąż! I to nie za byle kogo. Jej kenem okazuje się być mój partner z planu- Dave, na którego od chwili pierwszego ujęcia ostrzyłam pazurki. Czyż nie mogło złożyć się gorzej?

Teraz jestem jak zwykle między szczotką a grzebieniem. Po głębszej analizie moralno- etycznej uznałam, że jednak miłość jest cenniejszym darem niż przyjaźń i dałam sobie przyzwolenie na rywalizację o serce Dave'a z Coco. Oczywiście jej nie dam żadnych podstaw do podejrzeń. Swój sabotaż poprowadzę po cichutku- po koraliku do naszyjnika, jak mawiała zmarła Karla (świeć Panie nad jej korpusem).

Naiwna Coco przesłała mi swoje zdjęcie w sukni ślubnej. Bardzo mnie rozzłościła tymże faktem. Ono poniżej.

Jestem dużo piękniejszą lalką, czyż nie?

Barbie. Na miejsca, gotowi- start!

PS: A swojego pieska postanowiłam nazwać Sugarek.
  • awatar Ancia1995: oxzywiscie,m ze jestes BRZYDSZA!!
  • awatar Gość: To niedorzeczne ta lalka wyglada tak samo jak ty tylo ma inyy koloor wlosow ....jestes psychiczna
  • awatar missmiskoff: O mamo, Kto ją malował??? Ble ble, brzydula!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (57) ›
 

 
Nie wiem, jak do tej pory mogłam żyć, nie mając pieska... (Ten, którego dałam Fiocco, zdechł po kilku dniach...) Teraz, gdy moją karierę uważam za oficjalnie rozpoczętą, pokusiłam się o wizytę w psim salonie w Malibu w celu nabycia nieodłacznego atrybutu aktorki wielkiego kalibru, czyli plastikowego zwierzęcia.

Żeby nie czuł się w moim domku zbyt samotnie nabyłam także różowe głośniki w kształcie piesków- o takie: http://www.papilot.pl/lifestyle/news/2008/08/1064-nietypowe-glosniki-w-ksztalcie-pieskow.html

Teraz na żadnym koktajlu nie pokażę sie już bez psa w torebce.

PS: Naprawdę dziękuję za wszelkie miłe słowa w kometarzach. Wspomne o Was, gdy będę już odbierała Oskara.

PS2: Zastanawiam się jak nazwać swoje zwierzę. Rozważam dwie opcje: 1. opcja królewska: Toto, 2. opcja swojska: Plasti- która lepsza?

Barbie. Wielkie serce dla zwierząt.

Poniżej mój jeszcze bezimienny pies...
  • awatar Ancia1995: toto... ale i tak obydwa sa beznadzijne... ja bym mu dala imie... jumbo :P...
  • awatar Gość: śliczny :*
  • awatar Gość: okropny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (88) ›